
Co poczułaś, czytając ten tytuł?
Może pomyślałaś: „Przecież nie mam na to wpływu. Nagrobek zrobią moi bliscy”.
Czy rzeczywiście tak jest?
Po długiej przerwie w pisaniu wracam do Ciebie z mocnym pytaniem. A właściwie z kilkoma pytaniami, które mogą być ważne szczególnie wtedy, kiedy jesteś w procesie zdrowienia z zaburzeń odżywiania.
Być może w ostatnich dniach odwiedzałaś groby swoich bliskich. Być może był to dla Ciebie czas zadumy i refleksji nad życiem.
Może pojawiły się pytania:
Czy ta osoba przeżyła swoje życie tak, jak chciała?
Czy spełniła swoje marzenia?
Czy była szczęśliwa?
Co po niej zostało?
Czego ważnego się od niej nauczyłam?
Co było jej misją?
I wtedy możemy zadać sobie jeszcze jedno pytanie:
Jak chcesz zostać zapamiętana?
Co zostawisz po sobie?
Nie chodzi mi wyłącznie o rzeczy materialne.
Chodzi o Twoje relacje, doświadczenia, miłość, przyjaźnie, pasje, marzenia, ludzi, których spotkasz, rzeczy, których spróbujesz, miejsca, które zobaczysz i życie, które zdecydujesz się przeżyć.
Dlaczego o tym piszę na blogu dotyczącym zaburzeń odżywiania?
Bo czasami właśnie perspektywa życia, które chcemy odzyskać, pomaga podjąć decyzję o zdrowieniu.
„Nie chcę, żeby moje epitafium brzmiało: pragnęła być szczupła”
Moją pierwszą inspiracją do napisania tego tekstu były słowa Jane, osoby, która chorowała na zaburzenia odżywiania.
W książce Christophera G. Fairburna Jak pokonać objadanie się przytoczona została jej refleksja:
„Nie chcę, aby moje epitafium brzmiało: Jane, która pragnęła być szczupła”.
To zdanie bardzo mocno mnie poruszyło.
Bo ile energii można przeznaczyć na kontrolowanie jedzenia, masy ciała, wyglądu, kalorii, ćwiczeń, objadania się czy zachowań kompensacyjnych?
Ile czasu można spędzić na myśleniu o jedzeniu?
Ile relacji, spotkań, podróży, pasji i zwyczajnych przyjemności można przez to odłożyć na później?
A co, jeśli nie chcesz, żeby zaburzenia odżywiania opowiedziały całą historię Twojego życia?
Chciałabym, żeby ten tekst nie był dla Ciebie kolejnym powodem do poczucia winy.
Nie chcę Ci powiedzieć:
„Zmarnowałaś życie”.
Chcę Cię raczej zaprosić do innego pytania:
Co możesz zrobić z życiem, które jest jeszcze przed Tobą?
Bo niezależnie od tego, ile czasu zaburzenia odżywiania już Ci zabrały, nadal możesz zacząć budować coś nowego.
Dlaczego chcesz wyzdrowieć z zaburzeń odżywiania?
Kiedy zaczynałam pisać tego bloga, jednym z pierwszych tekstów był wpis „Jak znaleźć motywację do wyzdrowienia z zaburzeń odżywiania?” – o tym DLACZEGO i PO CO chcesz wyzdrowieć?
To pytanie nadal uważam za niezwykle ważne.
Nie tylko:
„Jak mam wyzdrowieć?”
Ale przede wszystkim:
„Dlaczego chcę wyzdrowieć?”
„Po co chcę odzyskać swoje życie?”
„Czego chcę doświadczyć?”
„Co chcę zobaczyć?”
„Czego chcę spróbować?”
„Z kim chcę być?”
„Jak chcę żyć?”
To właśnie odpowiedź na pytanie „po co?” może stać się dla Ciebie ważnym źródłem motywacji w procesie zdrowienia.
Bo zdrowienie z zaburzeń odżywiania nie polega tylko na tym, żeby przestać robić określone rzeczy.
Chodzi również o to, żeby odzyskać przestrzeń na życie poza chorobą.
Życie po zaburzeniach odżywiania – czego możesz chcieć?
Czasami osoba wychodząca z zaburzeń odżywiania staje przed bardzo trudnym doświadczeniem.
Nagle pojawia się więcej przestrzeni.
Mniej czasu zajmuje myślenie o jedzeniu.
Mniej energii pochłania kontrolowanie własnego ciała.
I wtedy może pojawić się pytanie:
„To co ja właściwie mam teraz robić ze swoim życiem?”
Może się okazać, że nie wiesz jeszcze, co Cię cieszy.
Nie wiesz, jakie masz pasje.
Nie wiesz, czego chcesz.
Nie wiesz nawet, jak wyglądałby Twój zwyczajny dzień, gdyby nie był podporządkowany chorobie.
To nie oznacza, że coś jest z Tobą nie tak.
To może być początek odkrywania siebie na nowo.
Ogromna strata, o którą trzeba czasem opłakać
Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz.
Zdrowienie może oznaczać również zmierzenie się ze stratą.
Stratą czasu.
Stratą doświadczeń.
Stratą relacji.
Stratą możliwości, które być może pojawiłyby się, gdyby zaburzenia odżywiania nie zajmowały tak dużej części Twojego życia.
Może patrzysz dziś wstecz i myślisz:
– „Dopiero teraz widzę, ile straciłam”.
– „Chcę szybko nadrobić te lata, ale widzę, że mam ogromne braki i muszę robić to powoli”.
– „Nie wiem, co mnie cieszy i co mam w życiu robić, a mam już 40 lat”.
– „Boję się, bo dopiero teraz odkrywam, że naprawdę chciałabym mieć dzieci”.
Takie myśli mogą boleć.
I być może właśnie dlatego trzeba dać sobie prawo do żałoby po tym, co zostało utracone.
Ale żałoba nie musi oznaczać końca.
Może być również początkiem.
Bo kiedy zobaczysz, co było dla Ciebie ważne i czego zabrakło, możesz zacząć pytać:
„Co mogę zrobić dzisiaj?”
Nie dziesięć lat temu.
Nie wtedy, kiedy miałam 20 lat.
Nie wtedy, kiedy „powinnam była” coś zrobić.
Dzisiaj.
Czego najbardziej żałują ludzie u kresu życia?
Drugą inspiracją do napisania tego tekstu była książka Bronnie Ware Czego najbardziej żałują umierający.
Autorka przez lata pracowała w opiece paliatywnej i opisała powtarzające się refleksje osób, którym towarzyszyła u kresu życia.
Wśród najczęściej przywoływanych przez nią żalów znalazły się między innymi:
- Żałuję, że nie miałam odwagi żyć tak, jak chciałam, a nie tak, jak oczekiwali inni.
- Żałuję, że tak dużo pracowałam.
- Żałuję, że nie miałam odwagi wyrażać swoich uczuć.
- Żałuję, że straciłam kontakt z przyjaciółmi.
- Żałuję, że nie pozwoliłam sobie być szczęśliwa.
Nie traktowałabym tych punktów jako naukowej listy „najczęstszych żalów wszystkich umierających”. Potraktujmy je raczej jako inspirację do osobistej refleksji.
Bo każde z tych zdań możemy zamienić w pytanie dotyczące naszego życia.
Jak sprawdzić, czy żyjesz swoim życiem?
Możesz raz na jakiś czas zrobić sobie mały „rachunek życia”.
Zapytaj siebie:
Czy dzisiaj żyłam tak, jak naprawdę chciałam?
Czy zrobiłam choć jeden mały krok w kierunku życia, którego pragnę?
Czy mam czas na ludzi, którzy są dla mnie ważni?
Czy pozwalam sobie odpoczywać?
Czy potrafię mówić o swoich uczuciach?
Czy wiem, czego potrzebuję?
Czy moje życie jest czymś więcej niż kontrolowaniem jedzenia, masy ciała i wyglądu?
Co właściwie oznacza dla mnie szczęście?
Po czym poznam, że żyję dobrym dla siebie życiem?
I jeszcze jedno:
Co mogę zrobić dzisiaj, żeby choć odrobinę zbliżyć się do takiego życia?
Nie jutro.
Nie od poniedziałku.
Nie od Nowego Roku.
Dzisiaj.
Co jeśli czujesz, że straciłaś zbyt wiele czasu?
To pytanie może być szczególnie trudne.
Być może masz 30, 40 albo 50 lat i dopiero teraz zaczynasz zastanawiać się, czego naprawdę chcesz.
Być może porównujesz się z innymi.
„Ona ma już rodzinę”.
„On ma karierę”.
„Oni podróżują”.
„Wszyscy coś osiągnęli, a ja zmagałam się z chorobą”.
Jeśli jesteś w takim miejscu, chciałabym Ci powiedzieć jedną rzecz:
Nie musisz nadrobić całego życia naraz.
Nie musisz natychmiast znaleźć swojej pasji.
Nie musisz w ciągu miesiąca stworzyć nowej siebie.
Możesz zacząć od małego kroku.
Jednego spotkania.
Jednej książki.
Jednej rozmowy.
Jednej rzeczy, której dawno chciałaś spróbować.
Jednej decyzji podjętej zgodnie z tym, czego naprawdę potrzebujesz.
Życie odzyskuje się krok po kroku.
Co będzie na Twoim nagrobku?
Wróćmy więc do pytania z tytułu.
Nie wiem, co rzeczywiście będzie napisane na Twoim nagrobku.
I być może nigdy nie będziesz miała na to pełnej kontroli.
Ale możesz mieć wpływ na coś znacznie ważniejszego:
jak przeżyjesz swoje życie.
Możesz zdecydować, czy kolejne lata będą w większości opowieścią o wadze, jedzeniu, kontroli i lęku.
Czy może pojawią się w nich również:
miłość,
przyjaźń,
podróże,
rodzina,
pasje,
praca, która ma dla Ciebie znaczenie,
odpoczynek,
śmiech,
bliskość,
ciekawość,
odwaga,
doświadczenia,
radość.
Nie chodzi o to, żeby życie było idealne.
Chodzi o to, żeby było Twoje.
Nie pozwól, żeby zaburzenia odżywiania napisały całą Twoją historię
Możesz mieć za sobą wiele trudnych lat.
Możesz żałować.
Możesz być zła.
Możesz być smutna.
Możesz opłakiwać to, czego nie dostałaś i czego nie doświadczyłaś.
To wszystko może być częścią zdrowienia.
Ale Twoja historia nie kończy się na zaburzeniach odżywiania.
Choroba jest częścią Twojej historii.
Nie musi być jej zakończeniem.
I może właśnie dlatego warto dzisiaj odpowiedzieć sobie na kilka prostych pytań:
Dlaczego chcę wyzdrowieć?
Po co chcę odzyskać swoje życie?
Czego chcę jeszcze doświadczyć?
Co chcę zobaczyć?
Kogo chcę mieć obok siebie?
Jak chcę być zapamiętana?
Jaki jeden mały krok mogę zrobić już dzisiaj?
Nie odkładaj tego wszystkiego na później.
Zacznij budować swoje życie dzisiaj.
Ćwiczenie: napisz własne epitafium
Mam dla Ciebie jeszcze jedno ćwiczenie.
Nie musisz nikomu go pokazywać.
Weź kartkę i dokończ zdanie:
„Chciałabym, żeby po moim życiu można było powiedzieć, że…”
Napisz wszystko, co przychodzi Ci do głowy.
Nie poprawiaj.
Nie oceniaj.
Nie zastanawiaj się, czy brzmi to wystarczająco ambitnie.
A potem przeczytaj swoją odpowiedź i zapytaj:
Co z tego mogę zacząć robić już teraz?
Może jedna rzecz.
Może jedna osoba, do której warto się odezwać.
Może jedna decyzja.
Może jedna granica.
Może jedna rzecz, na którą od dawna sobie nie pozwalałaś.
Co zabierasz z tego wpisu?
Na koniec zapytam Cię jeszcze:
Czy coś poruszyło Cię w tym tekście?
Czy jest coś, czego żałujesz?
Czy jest coś, co chciałabyś jeszcze przeżyć?
Jak chciałabyś być zapamiętana?
I najważniejsze:
Jaki jeden krok zrobisz dzisiaj?
Nie jutro.
Nie za tydzień.
Dzisiaj.
Jeśli jesteś w procesie zdrowienia z zaburzeń odżywiania i trudno Ci samodzielnie przejść przez te pytania, potraktuj je jako materiał do rozmowy z terapeutą, psychologiem lub inną osobą, która wspiera Cię w leczeniu.
Inspiracje
Jeśli ten temat Cię poruszył, możesz sięgnąć po następujące książki:
- Bronnie Ware – „Czego najbardziej żałują umierający”
- o. Tomasz Gaj, Magdalena Pajkowska – „Sankofa. Nie zmarnuj życia”
- Christopher G. Fairburn – „Jak pokonać objadanie się”
I zamiast kolejnej godziny spędzonej na obserwowaniu cudzego życia w Internecie możesz zrobić jedną rzecz dla swojego nowego własnego życia – zastanów się na pytania, które tu zadałam.
Bo Twoje życie dzieje się teraz.