Potrzeby a zaburzenia odżywiania. Do czego tak naprawdę może służyć zaburzenie?

potrzeby

Czy zastanawiałaś się kiedyś, jaką funkcję pełniły Twoje zaburzenia odżywiania?

Nie pytam tylko:

„Dlaczego zaczęłam się odchudzać?”

„Dlaczego zaczęłam się objadać?”

„Dlaczego zaczęłam stosować zachowania kompensacyjne?”

Chcę Cię dzisiaj zaprosić do trochę innego pytania:

Czego tak naprawdę potrzebowałam, kiedy pojawiło się moje zaburzenie odżywiania?

Bo być może za niektórymi zachowaniami związanymi z zaburzeniem znajdowały się bardzo ważne potrzeby.

Potrzeba akceptacji.

Potrzeba miłości.

Potrzeba bezpieczeństwa.

Potrzeba autonomii.

Potrzeba niezależności.

Potrzeba kontroli.

Potrzeba bycia zauważoną.

Potrzeba odpoczynku.

Potrzeba przynależności.

Potrzeba rozładowania napięcia.

Potrzeba poczucia, że coś ode mnie zależy.

I być może właśnie dlatego warto przyjrzeć się nie tylko samemu zachowaniu, ale również temu, co ono miało Ci dawać.

Czy zaburzenie odżywiania może zaspokajać niezaspokojone potrzeby?

Tak — zaburzenie odżywiania może pełnić określoną funkcję psychologiczną i dawać poczucie zaspokojenia niektórych potrzeb.

Nie oznacza to jednak, że świadomie wybrałaś chorobę ani że niezaspokojona potrzeba jest jedyną przyczyną zaburzenia.

Zaburzenia odżywiania są złożonymi problemami zdrowotnymi, na które wpływa wiele czynników. Jednocześnie w badaniach coraz więcej uwagi poświęca się m.in. regulacji emocji, relacjom, poczuciu autonomii i innym wymiarom funkcjonowania psychicznego.

Dlatego pytanie:

„Do czego potrzebne było mi moje zaburzenie?”

może być bardzo wartościowym pytaniem w procesie zdrowienia.

Moja anoreksja była strategią

Jakiś czas temu sama napisałam na Facebooku o tym, że poprzez anoreksję próbowałam zaspokoić bardzo ważne dla mnie potrzeby.

Dzisiaj powiedziałabym to trochę inaczej:

Anoreksja stała się dla mnie strategią radzenia sobie z ważnymi potrzebami i emocjami.

Potrzebowałam między innymi:

autonomii,

niezależności

i poczucia, że mogę sama decydować o sobie.

Wtedy nie znałam innych sposobów.

Nie wiedziałam, jak powiedzieć:

„To jest moje życie.”

„Chcę sama o sobie decydować.”

„Potrzebuję przestrzeni.”

„Nie chcę, żeby ktoś decydował za mnie.”

„Potrzebuję mieć wpływ na swoje życie.”

Potrzeby jednak nadal istniały.

I domagały się zauważenia.

Problem polegał na tym, że strategia, którą znalazłam, bardzo dużo mnie kosztowała.

Bolesna strategia

Zaspokajanie ważnych potrzeb poprzez zaburzenie odżywiania może być niezwykle bolesną strategią.

Zamiast żyć, rozwijać się, poznawać świat i ludzi, zakochiwać się, umawiać na randki, podróżować, realizować marzenia czy po prostu cieszyć się codziennością — można spędzić ogromną ilość czasu na myśleniu o jedzeniu, ciele, wadze i kontroli.

I właśnie dlatego w zdrowieniu warto zadać sobie jeszcze jedno pytanie:

„Jeśli zabiorę zaburzeniu jego funkcję, czym je zastąpię?”

Bo samo odebranie człowiekowi dotychczasowej strategii nie zawsze wystarcza.

Jeżeli zaburzenie dawało Ci poczucie kontroli, potrzebujesz nauczyć się budować kontrolę i sprawczość w innych obszarach.

Jeżeli pomagało regulować emocje, potrzebujesz innych sposobów regulowania emocji.

Jeżeli dawało poczucie bezpieczeństwa, warto poszukać innych źródeł bezpieczeństwa.

Jeżeli pozwalało Ci wyrażać złość, potrzebujesz nauczyć się wyrażać złość w sposób, który Ci nie szkodzi.

Jeżeli dawało poczucie autonomii, potrzebujesz zacząć budować autonomię również poza jedzeniem i własnym ciałem.

I właśnie tutaj zaczyna się bardzo ważna część zdrowienia.

A może nikt nigdy nie zapytał Cię: „Czego potrzebujesz?”

Zastanawiałaś się kiedyś, czy w dzieciństwie miałaś przestrzeń na to, żeby rozpoznawać i wyrażać swoje potrzeby?

Czy ktoś pytał:

„Czego chcesz?”

„Jak się czujesz?”

„Czego potrzebujesz?”

„Co jest dla Ciebie ważne?”

A może częściej słyszałaś:

„Nie przesadzaj.”

„Inni mają gorzej.”

„Nie bądź egoistką.”

„Nie złość się.”

„Nie rób problemu.”

„Bądź grzeczna.”

„Pomyśl o innych.”

„Najpierw zrób to, czego potrzebują inni.”

Jeżeli przez lata uczyłaś się, że potrzeby innych ludzi są ważniejsze od Twoich, możesz mieć dzisiaj ogromną trudność z odpowiedzią na bardzo proste pytanie:

„Czego ja właściwie potrzebuję?”

Kiedy potrzeby innych są ważniejsze od Twoich

Być może nauczyłaś się być:

grzeczna,

miła,

cicha,

bezproblemowa,

pomocna,

niewymagająca.

Może nauczyłaś się przewidywać potrzeby innych ludzi, zanim w ogóle pomyślałaś o swoich.

Może łatwiej jest Ci odpowiedzieć:

„Czego potrzebuje mój partner?”

„Czego potrzebują moje dzieci?”

„Czego potrzebują moi rodzice?”

niż:

„Czego potrzebuję JA?”

I tutaj może pojawić się bardzo ważne pytanie:

Czy przypadkiem nie kontynuujesz dzisiaj tego samego schematu — tylko już sama wobec siebie?

Jeżeli kiedyś nauczyłaś się pomijać swoje potrzeby, możesz dzisiaj robić dokładnie to samo.

Tyle że teraz nie musi już robić tego za Ciebie nikt inny.

Możesz zaniedbywać siebie sama.

Niezaspokojone potrzeby mówią do nas poprzez emocje

Jednym ze sposobów, w jaki możemy zauważyć swoje potrzeby, jest przyglądanie się emocjom.

Frustracja może mówić:

„Coś jest dla mnie ważne i nie dostaję tego, czego potrzebuję.”

Złość może sygnalizować:

„Moja granica została przekroczona.”

Smutek może wiązać się ze stratą czegoś ważnego.

Lęk może informować o potrzebie bezpieczeństwa.

Samotność może kierować uwagę na potrzebę bliskości, kontaktu lub przynależności.

Oczywiście emocja nie ma jednego, automatycznego znaczenia. Ten sam stan emocjonalny może być związany z różnymi potrzebami.

Ale warto nauczyć się zadawać sobie pytanie:

„Co moja emocja próbuje mi powiedzieć?”

Badania nad zaburzeniami odżywiania wskazują na istotny związek między trudnościami w regulowaniu emocji a objawami zaburzeń odżywiania. Szczególnie interesujące są trudności z rozpoznawaniem, akceptowaniem i regulowaniem emocji.

Dlatego praca nad potrzebami może być jednym z elementów szerszej pracy nad zdrowieniem — ale nie powinna zastępować leczenia zaburzenia odżywiania.

Do czego zaburzenie odżywiania może być potrzebne?

To pytanie może zabrzmieć prowokacyjnie.

„Do czego może mi być potrzebne moje zaburzenie?”

Nie chodzi o to, że zaburzenie jest Ci naprawdę potrzebne.

Chodzi o odkrycie:

„Co ono robiło dla mnie, zanim nauczyłam się robić to inaczej?”

Spróbuj dokończyć zdania:

Kiedy kontroluję jedzenie, czuję, że…

Kiedy skupiam się na swoim ciele, nie muszę myśleć o…

Kiedy się objadam, na chwilę mogę…

Kiedy stosuję zachowania kompensacyjne, próbuję…

Kiedy ograniczam jedzenie, zyskuję poczucie…

Kiedy skupiam się na wadze, nie muszę konfrontować się z…

Nie chodzi o to, żeby usprawiedliwiać zaburzenie.

Chodzi o jego zrozumienie.

Bo zrozumienie mechanizmu daje Ci szansę stworzenia nowej strategii.

Może jedzenie było jedynym miejscem, w którym czułaś, że decydujesz?

To bardzo ważne pytanie szczególnie wtedy, kiedy ogromną potrzebą była dla Ciebie autonomia.

Być może w innych obszarach życia ktoś podejmował decyzje za Ciebie.

Co masz robić.

Jak masz wyglądać.

Co masz studiować.

Z kim masz się spotykać.

Jak powinnaś się zachowywać.

A jedzenie?

Jedzenie mogło stać się przestrzenią:

„Tu ja decyduję.”

To może być bardzo silne doświadczenie.

I właśnie dlatego odzyskiwanie autonomii podczas zdrowienia może oznaczać coś znacznie więcej niż pracę nad samym jedzeniem.

Może oznaczać naukę:

stawiania granic,

podejmowania własnych decyzji,

wyrażania zdania,

mówienia „nie”,

mówienia „chcę”,

brania odpowiedzialności za swoje życie.

Badania dotyczące zdrowienia wskazują, że autonomia jest jednym z wymiarów, które osoby po przebytym zaburzeniu odżywiania opisują jako istotne dla zdrowienia, obok m.in. samoakceptacji, relacji, rozwoju osobistego i odporności psychicznej.

A może zaburzenie pomagało Ci regulować emocje?

Czasami odpowiedź może być zupełnie inna.

Może potrzebowałaś:

rozładować napięcie.

przestać czuć.

odsunąć od siebie trudne emocje.

na chwilę się uspokoić.

poczuć ulgę.

uciec od rzeczywistości.

Wtedy zachowanie związane z jedzeniem może chwilowo zmieniać Twój stan emocjonalny.

I znowu — nie oznacza to, że jest to „dobra strategia”.

Może być strategią, która krótkoterminowo przynosi ulgę, ale długoterminowo ma ogromne koszty.

To bardzo ważne rozróżnienie.

Bo kiedy zabierasz komuś zachowanie, które przez lata pomagało mu radzić sobie z emocjami, potrzebujesz jednocześnie nauczyć go innych sposobów regulowania emocji.

Najważniejsze pytanie: czego potrzebujesz TERAZ?

Jeżeli jesteś już w procesie zdrowienia, zachęcam Cię do przesunięcia uwagi.

Nie tylko:

„Jak mam pozbyć się tego zachowania?”

Ale również:

„Czego potrzebuję, żeby nie musieć już po nie sięgać?”

Może potrzebujesz odpoczynku.

Może rozmowy.

Może bliskości.

Może granicy.

Może bezpieczeństwa.

Może autonomii.

Może akceptacji.

Może uznania.

Może poczucia kompetencji.

Może zabawy.

Może twórczości.

Może samotności.

Może kontaktu z ludźmi.

A może czegoś zupełnie innego.

Ćwiczenie: „Czuję… bo potrzebuję…”

Chciałabym zaproponować Ci bardzo proste ćwiczenie.

Kiedy pojawia się silna emocja, zatrzymaj się na chwilę.

I dokończ zdanie:

„Czuję …, bo potrzebuję …”

Na przykład:

„Czuję złość, bo potrzebuję szacunku.”

„Czuję smutek, bo potrzebuję bliskości.”

„Czuję napięcie, bo potrzebuję odpoczynku.”

„Czuję frustrację, bo potrzebuję wpływu na swoje życie.”

Nie traktuj tego jak testu.

Nie ma tutaj jednej prawidłowej odpowiedzi.

Chodzi o nauczenie się kontaktu ze sobą.

Ćwiczenie: lista swoich potrzeb

Możesz również stworzyć własną listę potrzeb.

Zaznacz te, które są dla Ciebie szczególnie ważne.

Następnie odpowiedz na trzy pytania:

1. Które z tych potrzeb próbowałam zaspokajać poprzez zaburzenie odżywiania?

2. Które z nich nadal są niezaspokojone?

3. W jaki inny sposób mogę dzisiaj o nie zadbać?

I tutaj dochodzimy do najważniejszego punktu.

Nie wystarczy powiedzieć:

„Potrzebuję autonomii.”

Potrzebujesz jeszcze znaleźć sposób, w jaki możesz tę autonomię budować.

Nie wystarczy:

„Potrzebuję bliskości.”

Warto zastanowić się:

„Z kim mogę ją budować?”

Nie wystarczy:

„Potrzebuję odpoczynku.”

Zapytaj:

„Co konkretnie mogę zrobić w tym tygodniu, żeby dać sobie więcej odpoczynku?”

Potrzeba → konkretne działanie

To jest moment, w którym potrzeba przestaje być abstrakcyjnym słowem.

Staje się działaniem.

Potrzeba autonomii → podejmę jedną decyzję bez pytania innych o zgodę.

Potrzeba bliskości → zadzwonię do osoby, z którą dobrze się czuję.

Potrzeba odpoczynku → zaplanuję czas bez obowiązków.

Potrzeba bezpieczeństwa → porozmawiam ze specjalistą lub bliską osobą.

Potrzeba uznania → nauczę się zauważać własne osiągnięcia, zamiast czekać wyłącznie na ocenę innych.

Potrzeba granic → odmówię jednej rzeczy, na którą naprawdę nie mam przestrzeni.

I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa zmiana.

A co, jeśli przez lata zadowalałaś się minimum?

To pytanie jest dla mnie szczególnie ważne.

Jeżeli w dzieciństwie Twoje potrzeby były często pomijane, możesz nauczyć się, że „byle co” powinno Ci wystarczyć.

Możesz myśleć:

„Nie powinnam wymagać.”

„Inni mają gorzej.”

„Nie mogę być problemem.”

„Powinnam się cieszyć z tego, co mam.”

„Nie zasługuję na więcej.”

A potem możesz wejść w dorosłość i nadal traktować siebie dokładnie tak, jak kiedyś traktowali Cię inni.

Dlatego zdrowienie może oznaczać również naukę:

„Mam prawo mieć potrzeby.”

„Moje potrzeby nie czynią mnie egoistką.”

„Mogę prosić.”

„Mogę mówić, czego chcę.”

„Mogę stawiać granice.”

„Mogę nie zgadzać się na coś, co mi nie służy.”

„Mogę zadbać o siebie bez poczucia winy.”

Czasami zdrowienie oznacza również opłakanie strat

To może być bardzo trudna część tej pracy.

Bo kiedy zaczynasz przyglądać się swoim potrzebom, możesz odkryć, że przez wiele lat nie były zaspokajane.

Możesz poczuć smutek.

Złość.

Żal.

Rozczarowanie.

Możesz zobaczyć, ile czasu straciłaś.

I możesz pomyśleć:

„Dlaczego nikt wcześniej tego nie zauważył?”

To bardzo bolesne pytania.

Nie musisz jednak natychmiast znajdować na nie odpowiedzi.

Czasami trzeba po prostu uznać:

„Tak. To było dla mnie trudne.”

„Tak. Straciłam coś ważnego.”

„Tak. Potrzebowałam czegoś, czego wtedy nie dostałam.”

I dopiero z tego miejsca można zacząć pytać:

„Co mogę zrobić dla siebie dzisiaj?”

Nie chodzi o obwinianie rodziców

Chcę tutaj zatrzymać się na chwilę.

Jeżeli odkrywasz, że niektóre Twoje potrzeby były w dzieciństwie pomijane, nie oznacza to automatycznie, że Twoi rodzice są odpowiedzialni za całe Twoje zaburzenie odżywiania.

Zaburzenia odżywiania są złożone.

Nie mają jednej przyczyny.

Nie chcę również, żeby ten tekst prowadził Cię do szukania jednego winnego.

Znacznie bardziej interesuje mnie inne pytanie:

„Co z tym, czego kiedyś nie dostałam, mogę zrobić dzisiaj?”

Bo tutaj zaczyna się Twoja sprawczość.

Zdrowienie to nie tylko odejście od zaburzenia

Można oczywiście patrzeć na zdrowienie przez pryzmat objawów:

mniej restrykcji,

mniej objadania,

brak wymiotów,

mniej kompulsji,

mniej myślenia o jedzeniu.

To są bardzo ważne elementy zdrowienia.

Ale osoby, które opisywały swoje doświadczenie zdrowienia, wskazują również na inne jego wymiary: większą samoakceptację, lepsze relacje, rozwój osobisty, poczucie sprawczości i autonomii.

Dlatego warto zadać sobie pytanie:

„Co chcę zbudować w swoim życiu w miejsce zaburzenia?”

Nie tylko:

„Czego chcę się pozbyć?”

Ale:

„Co chcę zyskać?”

TERAZ KOLEJ NA CIEBIE

Weź kartkę.

Albo otwórz notatki w telefonie.

I odpowiedz na te pytania:

1. Czego najbardziej potrzebuję w swoim życiu teraz?

2. Które moje potrzeby przez lata były spychane na dalszy plan?

3. Czy któraś z tych potrzeb była zaspokajana poprzez zaburzenie odżywiania?

4. Co zaburzenie dawało mi krótkoterminowo?

5. Jaki był koszt tej strategii długoterminowo?

6. Jak mogę dzisiaj zaspokajać tę potrzebę inaczej?

7. Komu mogę powiedzieć o swojej potrzebie?

8. O co mogę poprosić?

9. Jaką granicę potrzebuję postawić?

10. Jaki jeden konkretny krok mogę zrobić już dzisiaj?

I jeszcze jedno:

Nie próbuj od razu zmieniać całego swojego życia.

Wybierz jedną potrzebę.

Jedną.

I zapytaj:

„Jak mogę się nią zaopiekować dzisiaj — bez używania zaburzenia?”

To może być mały krok.

Ale może być bardzo ważny.

Na koniec

Kiedyś być może potrzebowałaś zaburzenia, żeby poradzić sobie z czymś, na co nie miałaś wtedy innych sposobów.

Dzisiaj możesz być już w innym miejscu.

Możesz nauczyć się nowych strategii.

Możesz nauczyć się rozpoznawać swoje potrzeby.

Możesz nauczyć się o nich mówić.

Możesz nauczyć się prosić.

Możesz nauczyć się stawiać granice.

Możesz nauczyć się dawać sobie to, czego wcześniej Ci brakowało.

I może właśnie dlatego zamiast pytać wyłącznie:

„Jak pozbyć się zaburzenia odżywiania?”

warto czasami zapytać:

„Jakiego życia potrzebuję, żeby nie potrzebować już zaburzenia jako sposobu radzenia sobie?”

To jest pytanie, które bardzo lubię.

Bo kieruje uwagę nie tylko na chorobę.

Kieruje ją z powrotem na Ciebie.

Najczęściej zadawane pytania

Czy niezaspokojone potrzeby mogą powodować zaburzenia odżywiania?

Niezaspokojone potrzeby mogą być jednym z elementów doświadczenia danej osoby i mogą wpływać na sposób radzenia sobie z emocjami, relacjami czy poczuciem własnej wartości. Nie można jednak powiedzieć, że niezaspokojone potrzeby są jedyną przyczyną zaburzeń odżywiania. Są to złożone zaburzenia, na które wpływa wiele czynników.

Do czego może służyć zaburzenie odżywiania?

Zaburzenie odżywiania może pełnić różne funkcje u różnych osób. Może być związane m.in. z próbą regulowania emocji, poczuciem kontroli, autonomią, unikaniem trudnych doświadczeń czy radzeniem sobie z napięciem. Funkcja zaburzenia nie jest jednak jego „prawdziwą przyczyną” i nie jest taka sama u każdego.

Jak rozpoznać swoje niezaspokojone potrzeby?

Dobrym początkiem jest obserwowanie emocji i zadawanie sobie pytań: „Co teraz czuję?”, „Czego potrzebuję?”, „Czego mi brakuje?”, „Co chciałabym otrzymać od siebie lub innych?”. Pomocne może być również przyjrzenie się sytuacjom, w których pojawia się silne napięcie lub zachowanie związane z zaburzeniem.

Powiązane wpisy i linki do wpisów do których tu nawiązuję